Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Ile jeszcze cudów?...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły. Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie” (Mt 11,20-24)

 

Czytając dzisiejszy tekst ewangeliczny można w nim odnaleźć szereg ważnych tematów.

 

Wydaje mi się, że nasz Pan i Mistrz, przypomina w nim na przykład, jaka jest „celowość” znaków i cudów. Według Jezusa, nie mogą być one traktowane jako magiczne sztuczki mające na celu przysporzenie taniej popularności cudotwórcy - magikowi. Mają one raczej pokazać władzę Boga, który stwarzając wszelkie mechanizmy rządzące naturą, może je również w dowolny sposób i w dowolnym momencie... „zawiesić”. Cuda uczynione przez Boga, pokazując Jego wszechmoc i potęgę, a przede wszystkim Jego troskę o całe stworzenie, stają się jednocześnie wezwaniem do nawrócenia i pytaniem skierowanym do każdego człowieka, pytaniem o relację ze Stwórcą.

 

Poza tym dzisiejsza Ewangelia, w której Jezus czyni wyrzuty miastom, w których przebywał najczęściej (w których, w związku z tym, zdziałał też najwięcej cudów) w pewien formułuje pytanie skierowane do każdego z nas: czy i jak przyjmujemy Jego znaki i cuda w naszym życiu. Czy bowiem my - Polacy żyjący w dwudziestym pierwszym wieku (w dodatku w narodzie mieniący się chrześcijańskim od ponad tysiąca lat), nie jesteśmy trochę podobni do ludzi żyjących dwa tysiące lat temu w Korozain i Betsaidzie, którzy doskonale znali Boży plan objawiony w Starym Testamencie, a przez dzieła Jezusa doświadczali szczególnej potęgi i mocy Bożej, a jednak nie zawsze potrafili odpowiedzieć Ojcu niebieskiemu zmianą swojego życia?

 

W dodatku - idąc dalej, można zapytać: czy rzeczywiście w naszym nawróceniu i kroczeniu za Bogiem, cuda są nam koniecznie potrzebne, a jeśli tak, to... ile musi ich być, aby szala naszej „wagi” (czyli uwagi) przechyliła się wreszcie w kierunku Boga?

 

A może z naszym pojmowaniem cudów i działania Bożego jest tak, jak z opinią dwóch ludzi o szklance wypełnionej do połowy wodą? Patrzący na tę szklankę pesymista stwierdzi ze smutkiem, że naczynie jest, niestety, w połowie puste. Optymista zaś, patrząc na tę samą szklankę, będzie się cieszył, że jest ona w połowie napełniona wodą.

 

Może i w naszym postrzeganiu działania Bożego jesteśmy wiecznymi pesymistami, dla których, niezależnie od ilości i wielkości znaków Jego potęgi, wciąż brakuje takiego elementu, który mógłby przeważyć w naszej decyzji pójścia za Nim. Może wciąż domagamy się kolejnego znaku z nieba, mimo, że każde nasze przebudzenie i każdy dzień są niezaprzeczalnym dowodem na wspaniałość i dobroć Boga.

 

Patrząc na nasze środowiska czasami martwię się tym, że nie sposób rozmawiać o Bożym działaniu i Jego cudach z ludźmi, którzy przed chwilą wyszli z kościoła, można natomiast sporo na ten temat podyskutować z osobami o różnych, „pokomplikowanych” życiorysach, dla których czasami tylko jeden cud (na przykład uratowanie kogoś z wypadku czy wyjście z nałogu), stanowił dostateczny motyw, aby pójść za Bogiem „na całość”.

 

Ta sytuacja przypomina mi zresztą historie celników i grzeszników, którzy żyli w Ziemi Świętej za czasów Jezusa. Oni również potrafili w niesamowity sposób nie tylko zmienić swoje życie, ale nawet zostawiwszy wszystko, pójść za Jezusem. Nie potrafili tego zaś uczynić kapłani i faryzeusze, tak doskonale znający pisma...

 

Mam jednak nadzieję, że w naszym życiu nie będziemy musieli przechodzić przez podobne doświadczenia jak prostytutki i złodzieje (jak śpiewa 2 Tm 2,3), którzy przed nami wchodzą do Królestwa (por. Mt 21,31)...