


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz im surowo zabronił, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą” (Mt 12,14-21)
Jestem niesamowicie zdumiony olbrzymim rozdarciem w postrzeganiu osoby Jezusa jakie możemy zaobserwować czytając pierwsze i ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii. Nie umiem zrozumieć postępowania faryzeuszy, którzy odbyli naradę w jaki sposób zgładzić „Sługę Jahwe, którego On wybrał i w którym Jego serce ma upodobanie”. W dodatku „Tego, w którego imieniu narody nadzieję pokładać będą”...
A jednak, czytając wiele doniesień prasowych z całego świata, zaczynam dostrzegać bardzo podobną mentalność prezentowaną przez człowieka współczesnego.
Na przykład w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej” znalazła się krótka notatka poświęcona corocznemu rodzinnemu festynowi „Bóg i Ojczyzna” który odbywa się w Nampie w stanie Idaho (USA). Okazało się, że owszem, w tym roku festyn (którego „żelaznym punktem jest przelot samolotów wojskowych”) odbył się, jednak pracownicy Pentagonu, tym razem odmówili wsparcia imprezy. - Przez słowo „Bóg” - podkreślają lokalne media.
Jak co roku organizatorzy festynu wypełnili mnóstwo dokumentów i poprosili Pentagon o zgodę na przelot samolotów. Pierwszy raz ich prośba została jednak odrzucona. - Gdy tylko dostałam e-mail z tą decyzją, natychmiast do nich zadzwoniłam. Urzędnik z resortu obrony powiedział mi, że przejrzał naszą stronę internetową i znalazł na niej zbyt wiele odniesień do chrześcijaństwa - mówi „Rz” Patti Syme, członkini zarządu festynu.
- Dodał, że on osobiście chętnie przyszedłby na taką imprezę, ale Pentagon nie może wspierać przedsięwzięć promujących chrześcijaństwo - opowiada Patti Syme, Amerykanka o polskich korzeniach. I podkreśla, że to patriotyczny festyn, którego uczestnicy oddają cześć osobom służącym w armii.
Jak tłumaczyli urzędnicy resortu obrony, Pentagon nie może wspierać imprez, które promują konkretne osoby lub organizacje - w tym organizacje religijne lub sekty, ruchy ideologiczne, partie polityczne lub przedsięwzięcia komercyjne. Dlaczego więc przez 42 lata nad głowami tysięcy uczestników festynu przelatywały myśliwce, a nawet bombowce? Kapitan Tom Wenz wyjaśnił Fox News, że wcześniej pracownicy amerykańskich sił powietrznych byli przekonani, iż to tylko impreza patriotyczna i nie byli świadomi, że promuje chrześcijaństwo.
Organizatorzy zastanawiają się więc, dlaczego Pentagon chce usunąć „Boga” z „ojczyzny”.
- Mam nadzieję, że wkrótce się zorientują, że popełnili wielki błąd.
W końcu Ameryka to kraj, którego fundamentem jest Bóg i ojczyzna - dodaje Patti Syme” (Jacek Przybylski, Pentagon przestraszył się Boga?, Rzeczospolita z dnia 13.07.2009 r.).
Jak przypomina dzisiejsza Ewangelia, nasz Pan - Jezus Chrystus, jest wyjątkowym dżentelmenem. Nie pcha się On tam, gdzie go nie chcą. Obawiam się jednak, że tak samo, jak dwa tysiące lat temu (w opisanej dzisiaj historii ewangelicznej), Jezus usunął się z drogi faryzeuszów, tak samo może taktownie i pokornie usunąć się dzisiaj z drogi tych wszystkich ludzi, którzy upatrują w Nim zagrożenie swojej wolności.
Powstaje jednak pytanie: czy ludzie, którzy odrzucili Miłość Wcieloną, będą mogli liczyć na uzdrowienie swoich chorób i słabości? Czy rzeczywiście będą wtedy szczęśliwi?
Dzisiejsza Ewangelia nie pozostawia złudzeń co do odpowiedzi na to pytanie. Potwierdza raczej coś zgoła innego: tam gdzie nie ma Jezusa - nie ma też doświadczenia Bożej miłości i dobroci. Tam gdzie ludzie wyrzekają się Boga, wcześniej czy później władzę uzyskuje Nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego, który jednak przychodzi wyłącznie po to, aby kraść, zabijać i niszczyć - również niszczyć ludzkie szczęście (por. J 10,10)...