


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział” (J 20,1.11-18)
Wczesnym rankiem w pierwszy dzień po szabacie, wokół grobu Jezusa było dziwnie spokojnie i pusto. Pierwsze promyki słońca nie przedarły się chyba jeszcze zza okolicznych wzgórz, więc, być może, Maria Magdalena miała pewne trudności z odnalezieniem grobu swojego Mistrza. Na szczęście w szarości poranka zdołała dostrzec kamień odsunięty od wejścia do grobu, a nawet zajrzeć do jego wnętrza, zauważając w nim, ku swemu najwyższemu zdumieniu, zamiast ciała Jezusa, dwóch aniołów w bieli... Już chwilę później stanęła przed Mężczyzną, którego najpierw wzięła za ogrodnika, a później rozpoznała w Nim swojego Zmartwychwstałego Mistrza.
Owszem, można dyskutować nad tym, co było powodem „nierozpoznania” Jezusa przez Marię Magdalenę. Czy przyczyniła się do tego słaba widoczność jaka panowała przed świtem w ogrodzie, w którym znajdował się grób Jezusa? Może, jak chcą niektórzy, Jego duchowe, zmartwychwstałe ciało różniło się radykalnie od tego, które Maria oglądała jeszcze kilka dni wcześniej? A może powodem była zwykła ludzka logika, która nie dopuszczała do siebie myśli, że zmarły w męczarniach Człowiek, mógł po trzech dniach pojawić się żywy?...
Cóż, niezależnie od powyższego, można powiedzieć, że wielu współczesnych ludzi... znajduje się w podobnej sytuacji: Nie umieją rozpoznać Jezusa. W szarości, a może nawet ciemności grzechu, błąkają się, poszukując jakichś ponadnaturalnych wrażeń, przechodząc jednocześnie obok czekającego na nich z otwartymi ramionami Zmartwychwstałego Mistrza z Nazaretu.
Przypomniało mi się to chociażby po przeczytaniu informacji zawartych w artykule „Wiara w rozmnożenie monet”. Redaktor Piotr Kowalczuk pisze w nim o postępach śledztwa w sprawie 15 Afrykanów, którzy w ciągu ostatnich trzech lat oszukali setki, jeśli nie tysiące Włochów, oferując usługę... fizycznego rozmnażania powierzonych im banknotów.
Przy okazji, autor artykułu przypatruje się niejako mentalności współczesnych mieszkańców Półwyspu Apenińskiego. Okazuje się bowiem, że „sukces prymitywnego triku w nowoczesnym europejskim kraju, i to na bogatej północy, trochę mniej dziwi, jeśli się zważy, że w katolickich przecież Włoszech świetnie prosperuje około 100 tysięcy czarowników, wróżek, spirytystów i chiromantów. Mają się znacznie lepiej niż każdy z 33 tys. księży diecezjalnych. W lokalnych stacjach telewizyjnych występują na zmianę z handlarzami dywanów czy biżuterii. Szklanej kuli, czarnemu kotu i kartom zazwyczaj towarzyszą amulety i eliksiry. Dzięki tym ostatnim słynna już w całym świecie Vanna Marchi, skazana w marcu na dziewięć i pół roku więzienia, zarobiła co najmniej 33 miliony euro. Modus operandi czarownic i czarowników jest prosty. Jeśli klienta jeszcze nie dotknęło jakieś nieszczęście, trzeba mu wmówić, że katastrofa jest tuż-tuż. A potem systematycznie sprzedawać cudowne środki ochronne, bo przecież wiadomo, że amulet nie może działać wiecznie. A jeśli nie działa, to widoczny znak, że trzeba kupić skuteczniejszy, oczywiście o wiele droższy. Tego rodzaju handel jest całkowicie zgodny z prawem. Marchi trafiła do więzienia tylko dlatego, że wymuszała pieniądze, grożąc klientom sprowadzeniem na nich nieszczęścia. W zeszłym tygodniu aresztowano wróżkę, która wyłudziła od wdowy 30 tys. euro w zamian za esemesy od męża z zaświatów, ale tylko dlatego, że - jak udowodniono - wysyłała je sama” (Piotr Kowalczuk, Wiara w rozmnożenie monet, Rzeczpospoplita z dnia 16.07.2009 r.)
Tak więc, o ile można dyskutować nad tym, dlaczego Maria Magdalena nie rozpoznała Zmartwychwstałego Jezusa, o tyle raczej nie mam wątpliwości, co do przyczyn takiego stanu rzeczy u współczesnych Włochów (a myślę też, że u wielu innych mieszkańców naszego globu). Umysły tych osób „zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewangelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga” (2 Kor 4,4). Wywrócili oni całkowicie sens wiary, oczekując od Boga jedynie ponadnaturalnych, cudownych sztuczek, które miałyby im zapewnić bogactwo, powodzenie, zdrowie i długie życie...
Ewangelia Jezusa Chrystusa jest jednak zdecydowanie inna. Każdy z nas, który spotkał Pana w swoim życiu, jest wezwany do tego, aby takim właśnie ludziom opowiadać ją dokładnie tak, jak uczyniła to Maria Magdalena: „Widziałam Pana i to mi powiedział”.