


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,13-19)
Sprawy ziemskie i niebiańskie w wielu przypadkach zupełnie nie przystają do siebie. Być może dlatego wielu ludzi dzieli je w sposób zasadniczy.
Jedna grupa ludzi żyje tylko tym, co „widzi, słyszy i potrafi dotknąć” (reprezentując niejako mentalność „szkiełka i oka”). Tacy ludzie troszczą się jedynie o to, co będą jedli i pili, i w co się będą przyodziewali, z reguły odrzucając wszelkie rzeczywistości, w które nie są w stanie do końca wniknąć.
Niestety, znam też inną grupę ludzi. Często bowiem bywa też jest tak, że znajdują się w społeczeństwie osoby tak „uduchowione”, że tracą kontakt z otaczającą ich rzeczywistością. Takie osoby potrafią spędzać długie godziny na modlitwie i w ciszy kościelnych murów, lecz nie są w stanie rozmawiać z przyjaciółmi czy uczestniczyć w życiu swojej rodziny i społeczeństwa...
Wydaje mi się jednak, że dzisiejsza Ewangelia w szczególny sposób pokazuje ścieżkę „zrównoważonego” rozwoju dla każdego człowieka. Pokazuje ona bowiem szczególny moment z życia Piotra – człowieka z „krwi i kości”. Ten galilejski rybak (jak w wielu miejscach pokazują Ewangelie) na pewno nie był jakimś oderwanym od życia odludkiem, a tym bardziej jakimś dziwacznym mistykiem. Przeżywał wzloty i upadki, potrafił jak nikt inny zrozumieć Jezusa, ale też w decydującej próbie zaprzeć się swojego Mistrza.
W dzisiejszej Ewangelii mamy przywilej oglądać moment szczególny: wyznanie Piotra o Boskim posłannictwie Mesjasza Izraela. Ten moment to jakby wniknięcie w rzeczywistość nieuchwytną ludzkim rozumem, wychodzącą daleko poza poznanie zmysłów. Dlatego też Jezus przypomina, że nie jest to dar pochodzący z ciała i krwi, lecz dar Ducha Świętego objawiającego plan Ojca w Osobie Jezusa Chrystusa.
Ale nie tylko to sprawia, że dzisiejsza Ewangelia jest wyjątkowa. Jezus przypomina w niej bowiem, że dzięki Bożej mocy człowiek może nie tylko wniknąć w sprawy niebiańskie, ale też, dysponując „kluczami królestwa niebieskiego” związywać i rozwiązywać sprawy na ziemi ze skutkiem na wieczność...
W ten sposób ewangelista oprócz innych, teologicznych treści (w Kościele Katolickim związanych przede wszystkim z tzw. Prymatem Piotrowym), przekazuje jeszcze inne przesłanie.
Jest to szczególne przesłanie o nierozerwalnym związku rzeczywistości ziemskich i niebiańskich. Przypomina nam ono, że choć jesteśmy na ziemi pielgrzymami, to jednak mamy przywilej już tu „korespondować” z Bogiem w sposób jak najbardziej rzeczywisty. Co więcej Bóg przed swojego Ducha Świętego prowadzi nas niejako za rękę, objawiając nam siebie, swój zbawczy zamysł, a także odsłaniając znaczenie poszczególnych duchowych rzeczywistości. Nasz Ojciec w niebie czyni to nie po to, aby nas przerazić, zmusić swoją potęgą do uległości, lecz po to, aby pokazać, że jest kochającym Tatą, troszczącym się o każdego z nas.
I chociaż teraz większość spraw duchowych i obraz samego Boga „widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; będzie jednak taki czas, kiedy zobaczymy go twarzą w twarz: I chociaż teraz, poznajemy tylko po części, nadejdzie taki czas, kiedy poznamy tak, jak zostaliśmy poznani (por. 1 Kor 13,12). Co więcej: wpatrując się teraz w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (por. 2 Kor 3,18).