


Jan Wons
Jest piątek, wieczór. Pora by udać się na nocny spoczynek. Zanim jednak moja rodzina położy się do łóżka, mama i tato wołają nas do wspólnej modlitwy. W naszej rodzinie jest to szczególny dzień, to dzień poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa...
W latach 70-tych w naszej parafii odbyły się rekolekcje poświęcone Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rodzinie. Prowadzący ojcowie przywieźli ze sobą obrazki z wizerunkiem Serca Jezusowego, by każda rodzina, która będzie chciała w sposób szczególny uczcić Serce Pana Jezusa, powiesiła ten obraz w swoim domu, a następnie w każdy piątek modliła się całą rodziną przed tym wizerunkiem i odmówiła Akt Intronizacji Najświętszego Serca Jezusa w Rodzinie – modlitwę, którą dołączono wraz z obrazem. Prosili również, by pod obrazem wypisać imiona wszystkich członków rodziny.
Tak też uczynili moi rodzice. Począwszy od głowy rodziny a skończywszy na najmłodszym członku rodziny, wypisali nasze imiona wraz z nazwiskiem.
Z pełną świadomością, uroczyście poświęcili naszą rodzinę Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Aktu tego dokonali na odbywających się rekolekcjach parafialnych. Później już wszyscy razem w rodzinie, w każdy piątek odmawialiśmy Akt Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa.
...Wspólnie modliliśmy się oddając cześć Sercu Jezusa i zarazem uczyliśmy się tej miłości, która wypływała z Jego wnętrza. Na tym obrazie Jezus wyraźnie wskazywał na serce oplecione cierniową koroną, tak jakby chciał powiedzieć: „Kocham cię aż do bólu”. Ból ten, jak rozumiałem oznaczał pragnienie przebywania w naszej rodzinie. Pragnął dzielić się swą miłością bez granicznie. Czasami nie było można oderwać wzroku od zarumienionej twarzy Jezusa. Twarz ta wyglądała jak kogoś, zakochanego do szaleństwa. Było wyraźnie widać jak bardzo cieszyła Go nasza obecność, jak bardzo cieszyła Go moja obecność. Czyż to nie wspaniałe! Widzieć Jezusa oczami serca, zakochanego we mnie. Wzruszenie i pragnienie oglądania takiego oblicza było czymś, czego nie da się wyrazić w najbardziej dobranych słowach.
Tu trzeba zamilczeć i posłuchać wnętrza własnej duszy, która doznaje niewypowiedzianej radości przebywania z Jezusem, który pragnie w cichości serca powiedzieć mi najczulsze słowa, jakie istnieją na świecie: ”Kocham cię, Jesteś mi drogi. Pragnę iść przez życie razem z tobą.” Nawet dziś, kiedy po latach próbuję przypomnieć sobie tamte chwile łza w oku się kręci i sam zdumiony jestem jak łatwo przypominam sobie tamte chwile, a przecież minęło już trzydzieści kilka lat.
Gdy nastał pierwszy piątek miesiąca jeszcze bardziej pragnęliśmy uczcić ten dzień, bo wiedzieliśmy, że ten właśnie dzień jest szczególnie poświęcony Sercu Jezusa.
Gdy spotykalismy się na modlitwie, Jezus pragnął uczyć nas dalej miłości. Wszystkie przymioty zawarte w litanii do Jego Serca ukazywały mi wiedzę o Jego ogromnej miłości. Ta wiedza to nic innego jak ukazanie całego swojego jestestwa, które głośno woła: Moja miłość jest nieograniczona, a skarby łaski są nieprzebrane. Czasem czułem jak moje serce bije Jego rytmem, a wtedy spływały mi łzy po policzku, bo dane mi było odczuć jak bardzo mnie kocha, nie czyniąc mi wyrzutów, że ja kocham Go zbyt mało. Czułem, że Jego cierpliwość do mnie będzie trwała wiecznie, byle bym tylko nie zapomniał o piątkowym spotkaniu z Zakochanym.
Akt Intronizacji Najświętszego Jezusa w Rodzinie, który był wspólnie odmawiany, wyrażał naszą gotowość całkowitego oddania się Jego królowaniu. Jezus stał się Głową naszej rodziny. Naszym Królem i Panem. Oddanie się takiej Miłości do dziś owocuje w naszych rodzinach.
Przez wiele lat spotykaliśmy się w zaciszu naszego małego pokoiku, który zresztą stał się naszą małą kaplicą- domem modlitwy, gdzie każdy z nas lubił się w nim zamykać, by spotykać się także na osobistej modlitwie z Bogiem.
W końcu nadszedł czas, kiedy trzeba było „opuścić” rodziców i założyć własna rodzinę.
Dziś już w pięciu rodzinach w tym jednej rodzinie zakonnej, gdzie brat mój przygotowywał się do kapłaństwa, dostąpił zaszczytu sprawowania największej uczty miłości, jaką jest eucharystia, Każdy z nas stara się swoim dzieciom mówić o tej miłości, jaka wypływa z Serca Jezusowego. Przecież z tej Miłości wypływa wiedza, jaka jest dziś potrzebna światu. Temu światu, który dużo mówi o miłości i tylko mówi, nie bardzo rozumiejąc, na czym ona tak naprawdę polega.
13 października, 1998r. w moim domu została odprawiona msza św. przez mojego brata, na której uroczyście powierzyliśmy się Najświętszemu Sercu Jezusa. Został także poświęcony nowy obraz Serca Pana Jezusa. Znajduje się on na centralnym miejscu naszego pokoju. Mam nadzieję, że moje dzieci również będą pragnęły jak najczęściej przebywać przy Sercu Jezusa, gdzie z pewnością nauczą się prawdziwie kochać.
Dziś mam 43 lata Jestem mężem kochającej mnie żony i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Mam świadomość jak wiele muszę przebywać w obecności Jezusowego Serca, by ciągle na nowo odkrywać i uczyć się Jego miłości. Wiem, że Jezus wiele mnie nauczył, ale wiem też jak bardzo niedomagam, by Jego miłością żyć, na co dzień. Dlatego będę zawsze w sposób szczególny, co piątek spoglądał głęboko na Serce Jezusa, by rozpalił moje serce swoją miłością i bym mógł nią oddziaływać na innych. Tego z pewnością chciał mnie nauczyć Jezus.
Pragnąłbym, aby to moje świadectwo, choć na chwilę zatrzymało cię przy Sercu Jezusa i abyś spróbował spojrzeć głęboko w Jego Serce, a zapewniam cię, że nie odejdziesz obojętny na Jego miłość i miłość tych wszystkich, których spotykasz na drodze swojego życia.