Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Wiara

WIARA

Nasze codzienne niewole

Michał Misztal /Jezus.com.pl

 

Jesteśmy grzesznikami - ta prawda nigdy nie powinna być przez nas zapomniana. Powinniśmy również jednak zawsze pamiętać, że z naszych grzechowych niewoli już wyrwał nas Jezus Chrystus. Prośmy Go o to, żeby ten dar uwolnienia stał się rzeczywistością w każdym z nas!

 

W swoim życiu przeżyłem wiele dramatów zniewolenia wieloma grzechami. Wiele razy starałem się poradzić sobie z nimi samemu, jednak nigdy mi się to nie udawało. Może to z powodu niewyrobionego charakteru? Może z tzw. "słomianego zapału"? Jednego jestem pewien, chcąc wyjść ze swoich grzechów nie walczyłem tylko ze sobą, ale z duchami, które za wszelką cenę starały się wpędzić mnie w zniewolenia, a te wszystkie pokonał Jezus Chrystus - mój jedyny Pan, Zbawiciel i Bóg!

 

Prawda, że jesteśmy grzesznikami nie jest przyjemna i nie jest łatwa do zaakceptowania. Pęd współczesności raczej nastawiałby się na przyjemną nieskazitelność, ta jednak jednak byłaby kompletnym fałszerstwem. Każdy z nas popełniał, popełnia i będzie popełniał jakieś grzechy. Często zdarza się, że wielu ludzi tych grzechów nie dostrzega, dlatego może warto powiedzieć, że nie tylko kradzież wielkiej sumy pieniędzy, morderstwo czy gwałt są grzechem. Grzechem jest stawianie innych spraw ponad Boga. Grzechem jest nie dążenie do wypełnienia naszego powołania jakim jest świętość. Grzechem jest bagatelizowanie spraw wiary i moralności. Grzechem jest lenistwo, wygodnictwo, obgadywanie innych, kłamstwo, podsycanie gniewu, brak szacunku wobec drugiego człowieka, naśmiewanie się z cudzych problemów (np. chorób). Grzechem jest nieczułość na ludzką krzywdę, niewypełnianie obowiązków obywatelskich, zaniedbywanie dobra. Lista czynów, które sprzeciwiają się Bogu jest ogromna i wszyscy częściej bądź rzadziej popełniamy, dlatego właśnie święty Jan Apostoł w swoim liście napisał "Jeśli mówimy, że jesteśmy bez grzechu, samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy" (1J 1,8).

 

Naszą codzienną walką jednak powinno być to, żeby tych grzechów było jak najmniej. Wierząc w Jezusa jako Pana i Zbawiciela musimy przyjąć Jego "styl życia". On nie miał żadnego grzechu, nie popełnił nawet najmniejszego, najlżejszego wykroczenia. Chcąc być podobnymi do Niego powinniśmy tak samo jak On wystrzegać się wszystkich złych czynów, a potęgować dobro. Fakt faktem jednak, że mamy problem, bo nawet gdybyśmy chcieli z całych sił, to zawsze jakiś "oścień dla ciała" przyczepi się do nas inie chce odpuścić. Ktoś nadużywa alkoholu. Ktoś pali papierosy. Ktoś zbytnio "lubi" rozmawiać o innych osobach pod ich nieobecność. Ktoś wyżywa się na swoich najbliższych. Ktoś ogląda pornografię... Wielu ludzi żyje w zniewoleniach... My żyjemy w zniewoleniach, z których chociaż chcielibyśmy nie potrafimy wyjść. Dlaczego? Bo - taka prawda - lubimy nasze zniewolenia. Jest nam z nimi dobrze (nie biorąc pod uwagę sumienia). Sprawiają nam przyjemność. Czujemy się przez nie bardziej dowartościowani. Dlatego powstaje w nas walka: rzucić - nie rzucić. Myśląc racjonalnie to nie ma się nad czym zastanawiać, jednak nasze emocje i uczucia ciągle trzymają nas raczej po stronie tych wszystkich grzesznych przyjemności.

 

Inną sprawą jest to, że te zniewolenia to nie tylko sprawa naszych słabości, ale to również walka, która rozgrywa się w rzeczywistości duchowej. Złe duchy autentycznie działają na naszą szkodę. Pod tym jednym względem królestwo ciemności jest zawsze świetnie zorganizowane. Działać na zawsze szkodę ludzi tak, by ich doprowadzić dopiekła. W tym kontekście, własnymi siłami wiele nie zdziałamy. Szatan jest potężniejszy od nas. Jest mocniejszy, jest inteligentniejszy, ma dużo większą wiedzę, wie w jaki sposób wywoływać strach, podniecenie czy depresję u ludzi. W walce z nim potrzebujemy "po swojej stronie" Kogoś kto jest silniejszy od diabła. Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że Bóg zawsze jest po naszej stronie i w zasadzie to do nas należy krok wejścia z Nim we współpracę.

 

Kiedy zaczniemy Bogu oddawać nasze problemy, kłopoty, bóle, nałogi, zniewolenia, grzechy... to Bóg zacznie je odpowiednio rozwiązywać, gasić, koić, przezwyciężać, rozwiązywać i przebaczać. Bóg dokonał w historii ludzkości tak wielu cudów, tak wielu wspaniałych znaków, że nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości, że i w naszym życiu może je spełnić. Dlatego zacznijmy mówić Bogu o naszych zniewoleniach. On oczywiście o nich wszystkich wie, jednak to my potrzebujemy tego, żeby o nich powiedzieć naszemu Ojcu, a Ten skoro posłał na śmierć swojego najukochańszego Syna Jezusa Chrystusa dla naszego zbawienia, to nie będzie czekał z tym, że podać nam rękę kolejny raz. Przed mocą i miłością Boga uciekają demony, do Jezusa nierzadko zwracały się zdaniem "odejdź od nas..." bo wiedziały Kim On jest i co może swoją mocą zdziałać.

 

Ostatnimi słowami tego tekstu będą słowa zachęty. Nie bój się powiedzieć Bogu o tym co Cię męczy. Masz konkretny problem? Nie potrafisz sobie sam z nim poradzić? Powiedz o tym Bogu. Powiedz Mu "Jezu, Ty umarłeś za mnie żebym ja mógł mieć życie, wierzę w Ciebie i wiem, że jesteś w stanie pomóc mi w moim problemie (tu możesz ten problem konkretnie nazwać). Ja powierzam się Tobie i Tobie oddaję własne życie mój Boże, a Ty proszę pomóż mi: uwolnij mnie, obmyj mnie z mojego grzechu, oczyść, spraw żebym był do Ciebie podobny. Napełnij mnie Twoim Duchem Świętym, żebym mógł żyć na chwałę Ojca. Amen" Oczywiście możesz odmówić dowolną modlitwę, ta jest tylko przykładem. Wiem, że Bóg uwalnia nas od najprzeróżniejszych zniewoleń, wiem bo sam zostałem przez Niego uwolniony. Obyś i Ty doświadczył tego wielkiego daru miłości Boga.

KOMENTARZE

Imię

E-mail