


Ania Misztal /Jezus.com.pl
O osławionych Mędrcach ze Wschodu w swojej Ewangelii wspomina tylko Święty Mateusz. Opis tego wydarzenia jest niezwykle zdawkowy, nie znajdziemy w nim imion, narodowości, wieku, ani nawet informacji ilu wędrowców przybyło oddać hołd Dzieciątku Jezus. W Ewangelii nie znajdziemy także potwierdzenia, jakoby byli oni królami, autor określa przybyszów mianem magów. Wokół tych postaci narosło wiele legend i wywodzących się z tradycji Kościoła historii. Wśród tych wszystkich niewiadomych, dwie rzeczy wiadomo na pewno: w noc narodzenia Jezusa Chrystusa możni ze Wschodu przybyli do Betlejem i oddali hołd Dzieciątku, a przywiodła ich tam Gwiazda, lub nieco ściślej – nietypowe zjawisko astronomiczne.
Współcześni naukowcy i historycy prześcigają się w hioptezach dotyczących tego ilu magów przybyło do Betlejem, jakie zjawisko astronomiczne towarzyszyło temu wydarzeniu, dochodzą narodowości przybyszów, ich koloru skóry, symboliki złożonych darów. Powstają na ten temat książki, artkuły i filmy dokumentalne, bardzo ciekawe i pouczające, jednakże dla nas - chrześcijan, tajemniczy Trzej Królowie to ktoś więcej niż tylko egzotyczni goście przy żłóbku Pana Jezusa.
Szóstego stycznia obchodzimy w Kościele wspomnienie Trzech Mędrców ze Wschodu, noszących według tradycji imiona: Kacper, Melchior i Baltazar. W tym dniu w Liturgii Słowa przytoczony jest fragment z Ewangelii według Świętego Mateusza. Opisuje on, jakoby magowie ze Wschodu przywędrowali za Gwiazdą najpierw do Jerozolimy, do króla Heroda, w poszukiwaniu nowonarodzonego króla żydowskiego, któremu chcieli złożyć pokłon, a później do Betlejem, gdzie odnajdują Dzieciątko Jezus i składają mu drogocenne dary: złoto, kadzidło i mirrę. Po czym wracają do domu z właściwą sobie mądrością omijając w drodze powrotnej Jerozolimę i pałac Heroda.
Mianem magów w czasach starożytnych określano ludzi wykształconych, którzy zgłębiali pisma, tajniki matematyki, astronomii, a zarazem astrologii, znali także przepowiednie zapowiadające przyjście na świat Mesjasza, Króla Narodów. Zdają sobie sprawę z wagi wydarzenia i kiedy dostrzegają nietypowe zjawisko astronomiczne, odczytują w nim znak wypełnienia się pism, które z tak wielkim zapałem studiowali. Czują się w obowiązku złożyć pokłon temu, który według ich wiedzy ma być nowym królem Żydów. Magowie ze Wschodu byli poganami i zapewne zupełnie inaczej interpretowali znane im pisma, w których zawarte były proroctwa nadejścia Mesjasza i zapewne zupełnie inaczej wyobrażali sobie miejsce jego przyjścia na świat. Niemniej ich postawa nie wyraża rozczarowania, gdyż złożyli Jezusowi pokłon i ofiarowali przyniesione dary.
Znamienna dla nas, wierzących, jest nazwa święta obchodzonego szóstego stycznia – Święto Objawienia Pańskiego. To własnie pokłon Magów (zwanych w tradycji Kościoła Mędrcami, bądź też Królami, gdyż słowo „mag” ma dziś negatywne znaczenie, kojarzone z okultyzmem potępianym przez Kościół), wyrażający całkowite uniżenie, jest dla nas znakiem, że oto narodził się Król, który jest godzien czci i oddawania Mu chwały przez wszystkie narody. Postawa Mędrców ze Wschodu objawia nam wszystkim, że Ci wykształceni ludzie właściwie odczytali znaki i pokazują nam, że chcieli przemierzyć setki kilometrów, by złożyć hołd dziecku, które ich zdaniem na to zasługiwało. Poganie uwierzyli, że dzieją się rzeczy niezwykłe, dla chrześcijan są oni znakiem świadectwa, powinni być nim także dla współczesnych pogan.
Pomimo tego, że Mędrcy ze Wschodu owiani są głęboką tajemnicą, ich niezwykła podróż z dalekiego Wschodu do ubogiego Betlejem do dziś jest dla wielu inspiracją do pogłębiania wiary. W 2005 roku miałam łaskę być w Kolonii na Światowych Dniach Młodzieży. Odbywały się one pod hasłem: „Przybyliśmy tu, aby oddać Mu pokłon”. Dla wielu młodych ludzi to zdanie wypowiedziane przez Mędrców ze Wschodu było myślą przewodnią ich przybycia do Kolonii, nieraz z drugiego końca świata, właśnie po to, by złożyć pokłon Jezusowi, oddać Mu chwałę świadectwem swojego życia. Młodzież tłumnie odwiedzała katedrę w sercu Kolonii, gdzie, według tradycji, spoczywają szczątki Trzech Mędrców ze Wschodu. W rzeczywistości jest mało prawdopodbne, by znajdował się tam ich prawdziwy grób, jednak jest to miejsce pamięci o tych niezwykłych ludziach, którym Bóg dał łaskę oglądania wcielonego Słowa.
Popularni Trzej Królowie wyciągani są z przykościelnych magazynów raz w roku, przed Świętami Bożego Narodzenia. Odkurza się wtedy ich złote szaty i umieszcza ich skłonione sylwetki w każdej szopce, obok nazaretańskiej rodziny, licznych pasterzy, woła, osła i owieczek. Są jakoby luksusowym dodatkiem do ubogiej, prostej scenerii, a jednak ich obecność wyraża tak wiele... Niech nie bądą tylko bohaterami jednego dnia w roku liturgicznym, ale niech staną się wzorem zawierzenia i ofiarności w życiu każdego z nas. Niech będą nauczycielami zapału w szukaniu Bożych znaków i mądrości w ich interpretacji. Niech dodadzą nam odwagi, by pozostawić wszystko i wyruszyć na poszukiwanie Króla, jedynego, któremu należy się pokłon z naszego życia.